Jak to jest z tym perfekcjonizmem?

with Brak komentarzy

 

No właśnie… Jak to jest z tym perfekcjonizmem? Wspominałam kilkukrotnie, że perfekcjonizm to dla mnie jedna z rzeczy „do odstrzału”. Czasami słyszę, że jeśli nie perfekcyjnie, to byle jak. Nic bardziej mylnego! Między bylejakością a perfekcjonizmem jest mnóstwo możliwości.

A już języki obarczone są tą plagą szczególnie. Słyszał ktoś o blokadzie jedzeniowej, nawykowej czy finansowej?* Nie. Ale o językowej tak. A co jest przyczyną zdecydowanej większości blokad? Perfekcjonizm – nasz własny lub cudzy. Jeśli stawiamy sobie poprzeczkę zbyt wysoko (przy dążeniu do ideału tak jest za każdym razem) lub ktoś wymaga od nas za dużo, szybciej się zniechęcamy i zaczynamy bać, że nie jesteśmy dość dobrzy.

Nie jesteśmy dość dobrzy, żeby rozmawiać w obcym języku – mamy zły akcent, znamy za mało słów, nie wiemy, którego czasu użyć, itp.; nie jesteśmy dość dobrzy, żeby przetłumaczyć tekst, nie jesteśmy dość dobrzy, żeby obejrzeć film czy przeczytać książkę, a już o wyjeździe do innego kraju i komunikowaniu się w tamtejszym języku możemy zapomnieć.

Akurat!

Na akcent pracujemy dłużej, nie nabieramy go w 3 miesiące. Ale jest ważniejsza rzecz: nie musimy mieć prawidłowego akcentu, żeby rozmawiać, a nawet pracować! Nie wierzysz? Mateusz Grzesiak nie mówi jak Hiszpan, jak Meksykanin też nie. Nie przeszkadza mu to prowadzić wykładów za granicą. Jeden z najbardziej znanych kucharzy w Polsce Pascal Brodnicki, mówi po polsku z dość zabawnym akcentem. Kiedy go słuchasz, skupiasz się na tym, jak ‘straszny’ ma akcent, czy starasz się zapamiętać sposób przygotowania potraw? Jeśli zadasz sobie trud posłuchania ambasadorów obcych krajów w Polsce, przekonasz się, że mówią po polsku z obcym akcentem. A pracują tutaj. I to na tak odpowiedzialnym stanowisku!

Osobiście bawi mnie nauka akcentu oxfordzkiego w nauce angielskiego. Tak mówi 3-5 % Anglików! Jedziemy potem do Anglii i wszyscy tam mówią niepoprawnie 🙂 Nie musisz mówić po angielsku lepiej niż Anglik, naprawdę.

W tym tygodniu moja koleżanka, nauczyciel niemieckiego opowiadała mi o wykładowczyni na Uniwersytecie Jagiellońskim z czasów, kiedy tam studiowała. Wykłady odbywały się po niemiecku, przy czym ta pani mówiła w tym języku z polskim akcentem. Była to jedna z najbarwniejszych postaci. Mówiła bez akcentu, ale niezwykle interesująco, a zasobem słownictwa zadziwiała. Wykładowca na filologii bez poprawnej wymowy… Jeśli to jest możliwe, to skąd pomysł, że ten akcent jest niezbędny?

Ja nie mam jeszcze dobrego akcentu w żadnym języku, którego się uczę. Hiszpanów zaskakuję jednak słownictwem i znajomością niuansów językowych, których poznanie zwykle zabiera wiele czasu. Niektórych obcokrajowcy nie poznają w ogóle. Ci mówiący z dobrym akcentem też:) Mogłam skupić się na ćwiczeniu wymowy albo uczyć się po swojemu.

To Ty decydujesz, co jest dla Ciebie najważniejsze i czego potrzebujesz. Jeśli jest to wymowa – doskonal ją, aż będzie dobra. Jeśli chcesz szybko rozmawiać – poszerzaj słownictwo. Możesz osiągnąć wszystko, ale nie od razu. Dlatego znajdź swój priorytet. Moim jest komunikacja. Na resztę daję sobie więcej czasu.  Gdybym zajęła się głównie akcentem, nie mówiłabym teraz po niemiecku i nie uczyła się już włoskiego. Innymi słowy, nie pisałabym teraz tego artykułu. Nie byłoby Poligloty w kilku krokach.

Za mało słów… Pierwszy raz rozmawiałam po włosku po 2 tygodniach nauki. Znałam 20-30 słów? Rozmawiałam 10 minut. To nie była skomplikowana rozmowa. Powiedziałam jednak, jak mam na imię, gdzie mieszkam i co mnie interesuje. I tego samego dowiedziałam się od rozmówcy. A! Nie uczę się jeszcze gramatyki. Da się? Da się.

Czasy… To nasza polska przypadłość. Wszyscy się uczą gramatyki, tak czy inaczej. Ale nikt, poza Polakami, nie robi z tego problemu. To, co jest istotne, to o przeszłości mówić w czasie przeszłym, o teraźniejszości w teraźniejszym i o przyszłości w przyszłym. I każdy nas zrozumie. A stosowanie odpowiednich czasów wyćwiczysz. Jeśli jednak pomylisz czas przeszły z przyszłym, rozmówca być może się zdziwi, ale nie zachoruje, a już na pewno pozostanie przy życiu. Ja tak raz zrobiłam:) Znajomy zapytał mnie tylko, czy na pewno chodzi mi o przyszłość. No nie, nie to chciałam powiedzieć, więc się poprawiłam. Wiemy jednak dobrze, że takie pomyłki, jak moja, są rzadkością.

Oglądanie czy czytanie? Ja na początku z filmów nie rozumiałam nic. Domyślałam się śledząc akcję. Książki zaczęłam czytać później, ale krótkie artykuły próbowałam bardzo szybko. Z tym jest jak z pływaniem czy jazdą na rowerze: im więcej ćwiczysz, tym jesteś lepszy.  Ale najpierw zacznij!

Z tłumaczeniami jest podobnie, po prostu to rób! Pierwsze próby pewnie będą pełne błędów, ale za każdym razem będzie lepiej.

I doszliśmy do błędów… Bez ich popełniania nie nabierzesz żadnej umiejętności. Jak chcesz zacząć dobrze pisać, móc oglądać i czytać, wreszcie dobrze mówić, jeśli nie próbujesz? A przez perfekcjonizm odwlekasz te próby w czasie. Czekasz na etap, kiedy wszystko będziesz znać perfekcyjnie. I ten etap zazwyczaj nie nadchodzi. W ten sposób uczysz się języka latami i wciąż twierdzisz, że go nie umiesz.

Jak to więc jest z tym perfekcjonizmem? Jak to jest z perfekcją? Ano tak, że jest ona nieosiągalna.

Dlaczego więc się przy niej upierasz?

Nie namawiam do rezygnacji z akcentu, ani do uczenia się „po łebkach”. Chcę tylko powiedzieć, że stawiamy bardzo silny nacisk na wymowę właśnie, a także na gramatykę. Według mnie zbyt duży. Zanim to opanujemy, możemy już korzystać z języka. A o to chodzi! O to i o komunikację. Polski do tego nam służy. Różnego rodzaju pisma też. I aby je pisać, trochę się uczyłeś. Ale wcześniej pisałeś prostsze teksty, prawda? Analizą zajmują się filolodzy. Dlaczego upierasz się być specjalistą od języka, zamiast jego użytkownikiem? No chyba, że właśnie filologiem jesteś.

Aby mówić z akcentem, musisz w ogóle mówić. Aby dobrze pisać, musisz cokolwiek pisać. Chcesz dobrze znać gramatykę, najpierw zrób mnóstwo błędów.

Nie myśl o tym, żeby być perfekcyjnym. Po prostu się ucz. Skupiaj się na kolejnych małych zadaniach. I ciesz się z każdego efektu. A osiągniesz poziom, o jakim marzysz, szybciej niż się spodziewasz.

 

*Jako, że wymyśliłam te terminy na potrzebę tego artykułu – wyjaśniam, że mam tu na myśli niemożność jedzenia, zmiany nawyków czy robienia pieniędzy. Wiem, że niektórzy mają z tym problem i często też jest on kwestią niewłaściwych, ograniczających przekonań bądź innych problemów. Jednak terminu „blokada…” te sprawy się nie doczekały.

 

Jeśli mój post pomógł Ci w czymś, do czegoś Cię zainspirował – napisz mi o tym w komentarzu.

A jeśli perfekcjonizm blokuje Ciebie i nie możesz swobodnie czuć się używając języka obcego, to zapraszam Cię na bezpłatne wyzwanie

„Przełam blokady językowe w 18 dni!”

 

Please follow and like us:
error: Zawartość chroniona

Zapisz się na kurs "Zapamiętaj słowa raz a dobrze!"

Zapisując się na kurs wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych danych w celu otrzymywania newslettera. Wyrażam zgodę na przesyłanie mi informacji handlowych o produktach.

autoresponder system powered by FreshMail
 

ZAPISZ SIĘ NA BEZPŁATNY MOTYWATOR JĘZYKOWY I ODBIERZ SWÓJ PREZENT

Wyrażam zgodę na prze­twa­rza­nie po­da­nych danych w celu otrzy­my­wa­nia newslettera. Wyrażam zgodę na otrzy­my­wanie in­for­ma­cji han­dlo­wych o produktach.

autoresponder system powered by FreshMail